Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
84 posty 601 komentarzy

Krukowisko

Krzysztof Szotowicz - Wolnomyśliciel, jak kot chadzający najchętniej własnymi ścieżkami po lesie myśli ludzkiej.

Moje komentarze

  • @programista 13:12:53
    Szanowny Pan nie zrozumiał mojego wywodu. Te 2000 zł to nie jest koszt konieczny do poniesienia dla uzyskania pozwolenia na broń, ale pewna strata przy próbie uzyskania tegoż. Wykładnia przepisów określających jakie okoliczności zalicza się do konieczności obrony osobistej, nie uwzględnia potencjalnego upadku struktur państwowych.
    Naturalne prawo do posiadania broni palnej.
  • @programista 07:52:34
    Te "niewielkie " utrudnienia sprowadzają się do tego, że muszę albo zapisać się do związku łowieckiego, chociaż nie poluję, albo zacząć strzelać sportowo, chociaż też nie mam na to ochoty. Ryzykować wydanie ponad 2000 zł na badania lekarskie, egzamin i opłaty za wydane pozwolenia, aby dowiedzieć się że moje obawy o trwałość instytucji państwowych są niczym nie uzasadnione, jakoś nie mam zamiaru.
    Naturalne prawo do posiadania broni palnej.
  • Zmienna - niezmienna
    Kobieta podobno zmienną jest, a tutaj taka zgodność - przewidywalna do bólu (dosłownie i w przenośni). Jak tylko dobiega 50, od razu zaczyna się u niej nadczynność trzustki :(. Rada na to jest chyba jedna - zachęcić do jak największej aktywności poza domem, (samemu nawet czasami posprzątać) albo zaangażować ją w opiekę nad wnuczętami.

    Panie Zawiszo, taka zgrubna i niechlujna manipulacja tutaj nie przejdzie. Rezydenci domagają się płac w wysokości dwukrotnej średniej krajowej. Wedle GUS ta średnia to 4220 za II kwartał 2017. Za trzeci kwartał pewnie dobija już 4400. Tak więc dwukrotna średnia krajowa oznacza zarobek brutto w wysokości około 8600 - 8800 zł
    Sanatorium od jędzowatości
  • Artysta czy kopista
    Współczesna medycyna to ogrom wiedzy. Bo i też ciało ludzkie to wyjątkowo skomplikowany twór. Jednak wiedza o procesach dziejących się w naszych komórkach i organach, jakkolwiek wyjątkowo szeroka i głęboka, nie przekłada się automatycznie na umiejętność takiego pokierowania terapią aby zharmonizować te procesy. Kogoś kto to potrafi, z ręką na sercu nazwę artystą, a jego działalność nazwę sztuką lekarską. Niestety artystów we współczesnej medycynie wyjątkowy niedostatek. Może to dlatego, że każdy z nas, biorąc pod uwagę psychosomatyczny charakter wszystkich przypadłości, jest unikalny. Ta unikalność wymaga od lekarza ogromnej empatii, wyczucia, skupienia i oczywiście tej ogromnej wiedzy. Oddając takiej osobie określenie sposobu poprawy naszego zdrowia, czujemy nieodparty szacunek i wdzięczność. Szczerze uważamy, że pieniądze się wtedy nie liczą. Ideał.
    Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Wielka farmacja zawładnęła tym przemysłem, narzucając lekarzom stosowanie tzw procedur. Pod groźbą utraty praw do wykonywania zawodu „lekarz” pilnie wpatruje się teraz w ekran zamiast w pacjenta, wklepując podane przez nas jednostkowe objawy. Co taka działalność ma wspólnego ze sztuką leczenia? Toż taką działalność trudno nazwać nawet czeladnictwem. Lepiej by już było zapytać wujka google o diagnozę i od razu wydrukować receptę. Przy okazji pojawiają się pytania czy ten biznes choroby naprawdę ma na celu wyleczenie kogokolwiek z jego przypadłości? Czy przepisane lekarstwa usuną schorzenie? Czy lekarz jest świadom tego jaki jest rzeczywisty powód choroby? Moim zdaniem na wszystkie te pytania odpowiedź jest negatywna. I teraz słyszymy, że lekarze aby godnie sprawować swoją misję potrzebują więcej naszych pieniędzy. Czy można się zgodzić z taką postawą? A może rozpirzyć towarzystwo na cztery wiatry i od nowa budować ZDROWE struktury.
    Solidarność
  • Konkurencja na rynku partyjnym
    Ponieważ retoryka Polskiego (?) rządy jest wybitnie antyrosyjska, bo tak każe nam nasz obecny suweren, taka postawa musi mieć oparcie w przynajmniej szczątkowych faktach. Jeżeli ich nie ma, trzeba je sfabrykować. Ot choćby poprzez (w)skazanie własnego obywatela za szpiegostwo na rzecz Rosji. Zresztą tym aresztowaniem upieczono dwie pieczenie na jednym ogniu. Opozycja w Polsce w chwili obecnej jest w stanie szczątkowym. Z drugiej strony PiS coraz wyraźniej pokazuje swoje oblicze reprezentanta interesów USA i Izraela. To się nam Polakom na dłuższą metę nie spodoba. Więc teraz trzeba w trybie przyspieszonym sformować nową opozycję. Myślę że partia Kukiza będzie tym czarnym koniem najbliższych wyborów. Jednak póki co słabi są i łatwo byłoby dzisiaj wyprzedzić w poparciu Kukiza et consortes. Wystarczy mieć rozsądny, niezależny program i dużo kasy na media. Nie wiem, czy pan Piskorski ma dużo kasy. Wiem natomiast że ma rozsądny program, i może posiadać też kontakty ułatwiające uzyskanie popularności przez partię Zmiana. Zapewne jego ugrupowanie nie uzyskało namaszczenia tych na prawdziwym świeczniku, więc zapewne trzyma się pana Piskorskiego w zamknięciu, aby nie mieszał w pieczołowicie przygotowanym planie zmiany warty politycznej w Polsce.
    Nie o taką Polskę walczyliśmy!
  • Wstyd i zażenowanie
    Oprócz myślenia, równie ważna (o ile nie ważniejsza) w pojmowaniu spraw tego świata jest intuicja, która w jednej ze swoich postaci zwie się empatią - umiejętnością wczuwania się w motywacje drugiego człowieka. Intuicja dochodzi do głosu, kiedy umysł jest wolny i dopuszcza do siebie różne kwestie. Ktoś zamknięty nienawiścią, albo dogmatami zwykle nie odbiera ulotnych przebłysków intuicji. Myślę że autorowi zabrakło intuicji, wczucia się w postawy protestujących, która jest aż nadto wyraźna. Raczej próżno dopatrywać się w tych protestach oznak opętania, a raczej głębokie poczucie zażenowania. To właśnie czują protestujący. Oczywiście ci spontaniczni, do których ne zaliczam różnych trolli o politykierskich i manipulatorskich pobudkach. To czuje człowiek, który tak np jak ja wierzy w istnienie Boga, ale po bliższym kontakcie z dogmatem katolickim, puka się ręką w czoło zastanawiając się kto jeszcze w dzisiejszym czasie wierzy w takie bajki. Te opowieści były dobre dla ludu z gminu jeszcze 200 lat temu, ale teraz? I dlatego trochę wstyd przed światem, że w moim Kraju robi się takie manifestacje ... głupoty.
    Ateizm – bezmyślność czy opętanie?
  • @Krzysztof Szotowicz 19:00:45
    Dodam tylko, że wlewy z roztworu askorbinianu są tak samo nienaturalną praktyką dla naszego organizmu, jak czynniki, które wywołują raka. Podejrzewam że stosowanie tej metody do uleczenia zwykłych chorób, z którymi radzi sobie organizm, w krótkim czasie odkryje swoje drugie dno, które już nie będzie takie zdrowe. Pewnie to jest dobra metoda do stanów zagrożenia życia, ale zdrowie, to już lepiej budować po staremu, czyli zdrowa dieta, dużo ruchu i pogoda ducha.
    Chemioterapia nie ma sensu
  • @zadziwiony 12:38:43
    Na allegro kilogram czystego askorbinianu kosztuje około 70 zł. Myślę, że z takiej ilości substancji można zrobić 40 kroplówek. Wychodzi po 2 zł od sztuki. Do tego sprzęt (igła rurki woreczek) i koszty zamkną się poniżej 10 zł. To nie jest specjalnie skomplikowana wiedza i jak tylko temat stanie się popularny, pielęgniarki zyskają nowe źródło dochodu :)
    Chemioterapia nie ma sensu
  • Idzie nowe
    Ta potrzeba walki, rzekomo trwale wbudowana w świadomość gatunku ludzkiego, to nic innego tylko rzutowanie zwyczajnego lęku o przetrwanie na plan egzystencji człowieka na Ziemi. W przypadku, kiedy potrzeby człowieka są spełnione (według usystematyzowanego zbioru Maslowa), potrzeba walki naturalnie zanika. Dlatego nie ma potrzeby aby szukać dla nas sztucznych dróg rozładowania tej niezaspokojonej potrzeby w postaci tworzenia wyimaginowanego wroga. Wystarczy pokierować rozwojem ludzkości w takim kierunku, abyśmy byli spełnieni w życiu. Niestety, obecna cywilizacja opiera się na sztucznej technologii, która podtrzymuje egzystencję mieszkańców planety Ziemia. Ta, jakby na nią nie patrzeć prymitywna technologia, powoduje coraz większą degradację naszej planety i na dłuższą metę, taki system jest skazany na rozpad. Żeby było groźniej, ten rozpad nastąpi nagle i już od następnego dnia, każdy z nas będzie musiał radzić sobie bez pomocy technologii. Oczywiście wtedy, ze świecą szukać spełnienia choćby podstawowych potrzeb człowieka. Tym samym agresja wystartuje jak rakieta. Gdy społeczeństwa jest jednorodne (jak np. w Polsce), łatwiej jest się dogadań w godzinie próby. O wiele trudniej dokonać tego w obliczu innych nacji w sąsiedztwie. Dlatego twierdzę, że ci co rządzą tym światem, forsują przyspieszony napływ Islamistów do Europy tylko po to, aby przyspieszyć kompletny rozpad Zachodniego Świata. Uważam, że będziemy musieli doświadczyć gwałtownej przebudowy wartości od wystawienia na próbę tego co w sobie zbudowaliśmy, po tworzenie zupełnie nowego systemu mając ugruntowaną wiedzę o tym co naprawdę jest ważne.
    NWO vs Nowy Świat
  • @Zbigniew Jacniacki 07:29:43
    Kuriozalne są pańskie argumenty. Przecież ubecy, to były psy łańcuchowe sowieckiego układu i żadna ich zasługa w zebrane owoce pracy narodu. Jak już to ich zasługą było trzymanie Narodu za pysk, aby nie podskakiwał, kiedy trzeba było karmić chorego dużego brata (ZSSR). Transformacja ustrojowa, to już było okradanie Polski na potęgę. I w tym procederze ochłapy porywały psy stojące najbliżej stołu. Jakoś nie skłaniam się ku temu, aby obecny rząd obdarzać zaufaniem – tacy sami z nich sprzedawcy Rzeczpospolitej jak reszta politycznego plugastwa, jednak obcięcie emerytur byłym pracownikom urzędów bezpieczeństwa odbieram jako słusznie przyznaną Narodowi marchewkę - choć w małym zakresie wyrównanie krzywd, szalbierstwa i popełnionych zbrodni.

    Przyznaję że naprawdę mnie pan rozśmieszył argumentując, że ubeckim sumptem otrzymaliśmy Wrocław i Szczecin i całą resztę. Czy ubeckim też wpływem utraciliśmy ziemie wschodnie?
    Spadkobiercom ubekistanu...ku zastanowieniu
  • Obyś był zimny albo gorący
    Witam serdecznie,

    Dawno już nie czytałem Pańskich notek i przyznaję, że mnie Pan zaskoczył :) - pozytywnie oczywiście

    Też kiedyś zastanawiałem się nad tą wyraźną dysproporcją pomiędzy efektami gospodarowania w krajach protestanckich i katolickich, a tu masz - kawa na ławę i to jeszcze sprzed ponad 100 lat. Ważny tekst. Dziękuję za publikację.
    Religia w polityce, czyli fatalne zauroczenie.
  • @Fischer 23:43:08
    Cała reszta to stek bzdur. NAJWIEKSZYM WROGIEM ZAKONU BYLI ZAWSZE ŻYDZI, w znacznie mniejszym stopniu Arabowie.

    Tutaj to dopiero Pan błysnął intelektem, aż oślepiło!

    Od wieków ruch masoński jest ściśle związany wysokimi rodami żydów aszkenazyjskich, więc trudno znaleźć choćby drobny dowód na poparcie tej tezy. Zresztą, gdyby między masonami a żydami miałaby być jakakolwiek wrogość, wówczas obserwowalibyśmy nieustanną wojnę na górze, wszak i jedni i drudzy sięgają po najwyższe stanowiska państwowe w całym cywilizowanym świecie. Praktyka pokazuje, że pomiędzy nimi istnieje bliska kooperacja. Dostępna publicznie informacja o symbolice masońskiej wskazuje na bliskie pokrewieństwo z symboliką talmudu. Już te fakty powinny Pana zastanowić przed pisaniem idiotycznych andronów. Zresztą sam fakt powstania templariuszy, został pośrednio zainicjowany przez żydów (tym razem przez tych z Palestyny). Jest wiele teorii na temat okoliczności zainicjowania wojen krzyżowych. Jedne mówią o powodach natury ekonomicznej, inne społecznej lub religijnej. Jednak dla mnie wszystkie te teorie nie tłumaczą tak dobrej organizacji ogromnego przedsięwzięcia mającego na celu zdobycia Jerozolimy. Istnieje pogłoska, jakoby przedstawiciel Żydów w Europie namówił Papieża na taką wyprawę. Argumenty, jakich użył musiały być naprawdę wielkiej mocy, skoro później cała Europa ruszyła wyzwalać Palestynę. Po tym jak szybko Templariusze obrośli w zasobność, po tym jak w Europie rozkwitł wiek umysłu, można sądzić, że w podziemiach dawnej świątyni Salomona ukryto naprawdę wielkie i cenne rzeczy. I te skarby rzeczywiście zostały wywiezione z Jerozolimy przez Templariuszy. Późniejszy konflikt papiestwa z zakonem świątynników, świadczy zapewne o tym, że Templariusze nie za bardzo chcieli dzielić się zdobyczą z Watykanem – pewnie za namową Żydów.
    Templariusze i Nowy Porządek Świata
  • @Talbot 20:20:44
    Proszę się nie ośmieszać (lub nie ujawniać agenturalnej działalności - jak kto woli). Kwestia "płaskiej ziemi" to jeden z wielu podobnych tematów już z daleka zdradzający tego, który go porusza jako idiotę albo agenta wpływu. Zwyczajny człowiek o nawet nie za wysokim poziomie intelektu, widzący podobne kuriozum (Icke np opowiadał o gadach zmiennokształtnych), z obawy o posądzenie o śmieszność, będzie trzymał się z daleka od źródła informacji, które dopuszcza na swoje łamy takie "ciekawostki". Tym samym źródło informacji redagowane przez zespół społeczników, choćby podawało w większości rzetelne i ważne informacje, zostaje zatrute przez jednego agenta i traci wiarygodność.
    Iluminaci – prawdziwe źródło terroryzmu
  • @Lotna 14:55:05
    Ja wcale nie propaguję siedzenia z założonymi rękoma. Zwyczajnie nie widzę już sensu w organizowaniu protestów, uświadamianiu nieuświadomionych, lub choćby w emocjonalnym uniesieniu na działalność co poniektórych. Szkoda mojego czasu na te bezcelowe działania. Swoje miejsce na Ziemi widzę jako uczestnika w procesie ciągłego podnoszenia świadomości ludzkości, tak aby następne pokolenia miały otwartą drogę do samodzielnego poznawania własnej natury. Każdy z nas uczestniczy w tym procesie - najczęściej nieświadomie. Zgodnie z filozofią wschodu przyjmuję zniszczenie jako naturalny element procesu wzrastania. Kiedy następuje przesilenie, a w chwili obecnej ewidentnie stoimy przed takim właśnie etapem drogi, śmierć staje się bardziej naturalna niż życie. Dopiero kiedy śmierć się nasyci, życie może zakwitnąć na nowych warunkach. Uważam, że ktoś kto sądzi, że w bunkrach będzie bezpieczny, może się srodze przeliczyć. Życie nie raz już pokazało, że potrafi zaskakiwać.
    Brać blogerska a wojna z ludzkością
  • Poznaj siebie.
    Z całego Pani artykułu przebija brak ufności w duchowy porządek świata. W zasadzie można powiedzieć, że według Pani nie ma czegoś takiego jak Bóg. Jest tylko samoświadomy człowiek, który wyłonił się jakimś cudem (!!!???) z niebytu świadomości i teraz korzystając wyłącznie z możliwości własnego umysłu, próbuje jakoś przystosować środowisko w jakim żyje do ciągle zmieniających się warunków. Widać zresztą wyraźnie, ze najlepiej by było, gdyby zostało wszystko po staremu, co najwyżej z lekką tendencją wzrostową w zakresie komfortu życia. Niestety rewolucja naukowo-techniczna zapoczątkowana gdzieś w renesansie, przyniosła wymierne efekty w postaci rozwoju ludzkiej samoświadomości. Teraz już człowiek nie jest szarym pyłem miotanym igraszkami przyrody i humorami bóstw. Powoli odkrywamy naszą własną boską naturę, a to powoduje, że poprzeczka wędruje coraz wyżej. Dlatego, aby nadążyć za rozwojem, nie możemy już ufać w trwałość warunków, ale w zmianie widzieć szansę dla siebie. To co wyprawiają tzw Illuminati, to tylko taka bariera potencjału. Podobnie jak cząsteczka wody, aby mogła oderwać się od reszty swoich koleżanek w cieczy i przebić przez barierę potencjału ciśnienia osmotycznego aby stać się cząsteczką pary, musi posiadać wystarczająco wysoką energię kinetyczną. W świecie ludzi byłaby to motywacja i determinacja. Zbyt wolne indywidua nie zasługują na zaszczyt wolnego latania (Ktoś już kiedyś coś wspominał o tym aby nie być letnim, ale gorącym lub zimnym). Dlatego wobec natłoku informacji o wrażych knowaniach, samo przyjęcie ich do wiadomości to za mało. Trzeba je wszystkie przyjąć, przetrawić i przerobić na postawę, która widzi swoje miejsce i rolę w świecie zmiany.
    Brać blogerska a wojna z ludzkością
  • @miarka 18:09:55
    Możni tego świata to jedno, a tzw motłoch to drugie (biorę pod uwagę wybory jakich dokonuje motłoch samoistnie, nie zmuszany naciskami prawa ani zwyczajów). W sumie okazuje się że hierarchię wartości wedle pańskiej recepty wyznaje znikomy procent populacji. A to oznacza, że nie przystaje ona do obecnego poziomu rozwoju świadomości na Ziemi, a to z kolei oznacza, że jest tworem sztucznym i jako taki nie zasługuje na uznanie. Trzeba szukać dalej.

    Przyzna Pan, że ten "obraz" rzeczywistości, to tylko projekcja pewnej idei, bo nie ma twardych przesłanek za nią stojących - jest kwestią wiary tylko i jako taka przenosi się natychmiast do rzeczywistości wirtualnej - teraz jest w Pańskiej głowie, a jutro już jej tam nie będzie.
    Po problemy świat idzie wbrew ludzkim wartościom
  • Czy wybrukowane jest piekło?
    Poukładał sobie Pan swoją własną hierarchię wartości i dziwi się dlaczego nikt jej nie wypełnia. Prawo Boskie nie potrzebuje ludzkich strażników do jego wprowadzania. A jeżeli takowi się pokazują, oznacza to tylko, że ktoś uzurpuje sobie boskie namaszczenie do przewodzenia ludzkim masom. Niezależnie jednak od siły przekonywania owych sprzedawców "prawdy", świat i tak idzie zgodnie z boskim przeznaczeniem swoją drogą. Czasami ta droga prowadzi ku przepaści, ale to też jest element wyższego planu.
    Jeżeli już tacy jak Pan mieliby się zajmować podobną działalnością, to tylko dla lepszego zorganizowania ludzkiej społeczności w zasięgu swojego oddziaływania (rodzina, osada, wieś - i koniec, nic więcej), bez wikłania w to niby boskich praw, które nie wiadomo jak ukazały się w umysłach kilku namaszczonych. Niech między wami będzie tak-tak, nie - nie, a co poza tym jest od złego pochodzi.
    Nie podoba mi się na przykład sztuczne ustawienie interesu ogólnego nad prywatnym. Przy ogólnie niskim poziomie rozwoju ludzkiej świadomości, takie ustanowienie będzie zawsze faworyzować cwaniaków, którzy zawsze znajdą drogę na szczyt władzy, aby tam wykorzystywać innych dla swoich korzyści przy pomocy takich właśnie hierarchii wartości. Natomiast jeżeli pozostać przy prywacie stojącej ponad ogółem, interes prywatny (rodzinny) zawsze wskaże konieczność jednoczenia się w większe organizacje, które będą działać dla wspólnego dobra, jeżeli taka konieczność będzie najlepszym wyjściem. Taki układ nakłada na wszystkich konieczność ciągłego rozważania nad interesem prywatnym i ogólnym. Powoduje też , że jednostka staje się świadomym uczestnikiem wspólnoty, a nie niemym trybikiem, jak to jest obecnie.
    Po problemy świat idzie wbrew ludzkim wartościom
  • @Marcin Kotasiński 17:16:24
    Chyba jeszcze raz odwołam się do filmy "Ostatni samuraj". Kiedy Cruise trenuje z Japończykami sztuki walki, radzi sobie z początku bardzo przeciętnie. Dopiero, kiedy uczynny samuraj da mu radę (too many mind - no mind) jego trening nabiera rumieńców. Z Panem jest podobnie. Zaczęliśmy od tego jak żyć aby w chwili śmierci nie żałować i wydawałoby się (za radą pielęgniarki z Australii) że najlepiej jest odpuścić sobie opory przed używaniem życia (w taki spełniony sposób - dający szczerą i głęboką satysfakcję). Później już było coraz gorzej. W ostatnim Pańskim komentarzu pojawiła się wzmianka o eksperymentach myślowych i rozbiorach teoretycznych tożsamości. („... Dziwna ta pańska konkluzja, jak to wyteoretyzować bez doświadczenia?...)
    Gdzie Rzym, a gdzie Krym drogi panie! Ja chcę chwytać życie pełnymi garściami, a Pan, jak fizyk nuklearny, łapie je zdalnym manipulatorem zza grubej szyby.
    Nie ma we mnie niepokoju, ani tym bardziej gniewu, który miałaby jakoby wywołać ta dyskusja. Jest Pan blisko tematów, które mnie mocno zajmują i w tej dyskusji liczę na na jakiś kontakt. Może zacząłem obcesowo, a Pan delikatny i już są okopy. Na treningach Taichi dochodzimy do praktyki, że ruch wychodzi z centrum i potem angażuje całe ciało. Dlatego niby łagodne przesunięcie, ale w rzeczywistości niesie sporą siłę. Ten który się z tą siła spotyka, może sobie pomyśleć że ktoś przesadził, a to tylko jego sztywna postawa nie radzi sobie z neutralizacją przepływającej energii.
    Co człowiek mówi przy grobowej desce?
  • @Marcin Kotasiński 13:39:00
    Kto interpretuje? Czy ja interpretuję poznając wszystkie aspekty własnej osobowości bez rozróżniania złe/dobre (w mojej odpowiedzi określiłem zachowanie pod wpływem pewnych emocji jako przykre i chamskie, bo znam reakcje ludzi i chciałem lepiej nakreślić zakres badań). Czy też Pan interpretuje, zatrzymując się na progu doznań "niepokojących" w których czujesz się "niedobrze", wracając do stanów "dobrych".

    Poznanie siebie to nie jest proces zero/jedynkowy w którym albo nie wiesz niczego, albo wiesz wszystko. Dlatego mogę mieć wizję do której dążę i nie być w stanie jej teraz sięgnąć, (co Pan interpretuje jako moją porażkę), a jednocześnie widzieć jak niektórzy błądzą.

    "Jeśli tu nie interpretujemy.." wyjaśnia wszystko.

    Różnicy pomiędzy samo-obserwacją a samo-świadomością nie znam, bo nie doświadczyłem tego drugiego stanu - takiego zatopienia się we własnej istocie, które podobno przenika wszystko. Samoobserwacja jest zawsze skażona ukierunkowaniem uwagi na szczegół.
    Co człowiek mówi przy grobowej desce?
  • @Marcin Kotasiński 12:07:16
    Zapewniam Pan, że zanim zacząłem pracować ze swoimi emocjami, przez lata całe tworzyłem teorie o szczęśliwym życiu. W bibliotekach są całe działy z książkami takich pobożnych życzeń i rad. Bóg tkwi w szczegółach i dlatego można bez wnikania w szczegół, błądzić mając złudzenie prawdy. Dotyczy to szczególnie takiej materii jak ludzki umysł jego możliwości do kreowania złudzeń. Samoświadomość, to nie jest żaden instrument do samoobserwacji. Przynajmniej w moim rozumieniu tego terminu. Dla mnie samoświadomość to poziom doświadczania rzeczywistości, na którym współistnieją na równych prawach i myśli i emocje – one tworzą ten stan świadomości. Samoobserwacja (lepszym określeniem byłby ekran świadomości) to poziom, na którym ani myśli, ani emocje nie uczestniczą w doświadczaniu – nie zabarwiają doświadczania – odbijają się tylko w swojej postaci (prawdziwej?). Dlatego, nie ma potrzeby schładzania emocji, bo obserwacja jest zawsze neutralna i nie przekłada się na stan psychiczny. Jednak, aby móc coś zaobserwować, należy to coś (co jest schowane ) uzewnętrznić – poznanie prawdy o sobie wymaga abym poznał siebie we wszystkich moich aspektach, jakie realnie posiadam. Dlatego mogę ni z tego nie z owego zacząć traktować bliskich po chamsku – bo obserwuję pewne aspekty własnej osoby.
    Tutaj mała dygresja: polecam film "Ostatni samuraj" z Tomem Cruise'm. W filmie poznajemy tegoż ostatniego samuraja, który w swoim życiu poszukuje doskonałości (symbolicznie przedstawionej jako doskonały kwiat wiśni). W jednej z ostatnich scen filmu, w chwili swojej śmierci, ów samuraj poznaje, ze wszystkie kwiaty wiśni są doskonałe. Podobni rzecz się ma z ludzką naturą. Jakby to nie zabrzmiało szyderczo i okrutnie, wszystkie aspekty naszej natury należą do doskonałej całości.

    Gdybym nie oceniał boleśnie Pańskiej notki, to nie wywołałbym reakcji emocjonalnej. Na głaskające pytania, otrzymałbym mdłe i nic nie wnoszące odpowiedzi. Nie byłoby kontaktu pomiędzy nami - tylko statyczne i oddzielne stanowiska. Dlatego nie cofam się przed bezpośrednim starciem i nie dbam o Pańskie komfort psychiczny.
    Co człowiek mówi przy grobowej desce?

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej